015. isabel
napisała, zapewne siedząc na starym kolanie kazia, post na jego blogu, w którym informuje nas o…:
dziś skorzystałam z bloga kazimierza, by dać upust mojej nieodpartej weny i niezadowolenia a niebawem rozpoczniemy pisanie wspólnego bloga.
ale to nie wszystko gdyż w przypływie weny twórczej wypluła z siebie również wiersz:
to ona sprawia
że tyle negatywnych i pozytywnych komentarzy się pojawia
prosta i skomplikowana
najlepsza ta mocna i niepokonana
oczywiście pikantności do wszystkiego trzeba dodać
i na pierwsze strony podać
tak łatwo dziś o wypaczenie
słów, wyznań zniekształcenie
drugie m ludzi nie szanuje
tylko ciągle coś nowego knuje
za ich plecami tworzą historie, opinie niebywałe
które często z prawdą nic wspólnego nie maja wcale?
domysły, doniesienia
nikt prawdy nie docenia
m nie szanuje innych ludzi życia intymnego
a potem mówi o wystawianiu na sprzedaż przez nich samych życia prywatnego
czy to wytłumaczenie na ich niecne grę?
i dyskusja nadal wrze
na koniec konkluzja się pojawia: że to wszystko żenada…
jeśli więc wszyscy to żenadą nazywają
to, czemu komentują, gazety, czy tv oglądają?
wybór prosty nieskomplikowany. na raz dwa trzy
odbiorniki wyłączamy.
morał z tego taki: m i m sobie zawadzają
a koniec będzie taki że oba m przetrwają:)
a które m państwo zachwalają?
a tak oto wygląda (i wypowiada się) przyszła pani marcinkiewicz:
bo bliższym zapoznaniu się z osobowością izabeli można dojść tylko do jednego wniosku: musi nieźle obciagać skoro kaziu daje się tak dymać.







