
wkrótce nowa szósta seria “skinsów” na ekranach, a ja w dalszym ciągu nie umiem się do tego serialu przekonać. nie chodzi mi stronę techniczną, prawdziwość historii, ale samą ideę – promowanie ćpania, chlania i ruchania wśród dzieciaków to idealna charakterystyka prawdziwej biedy emocjonalnej tego świata i przy okazji płytkich wzorców: rozkapryszonych angielskich bachorów, żerujących na forsie starych i myślących, że pozjadały wszystkie rozumy w wieku nastu lat.
chleję i ćpię również, ale na pewno nie zainspirował mnie do tego żaden serial w telewizji. a tu? naogląda się młodzież “skinsów” do oporu, złapie bakcyla, a potem marzy im się heroinę dożylnie wstrzykiwać. i wpierdalają tego typu tematyczne fotki na facebooka, na blogi, na zupę, chwalą (ale czym?), rozpływają się, manifestują, chociaż z prawdą nie ma to zbyt wiele wspólnego i zapewne wszystkim tym nieuświadomionym pozerom zdarza się co najwyżej od czasu do czasu zapalić trawkę. walenie po kablach różnych substancji rozpierdala ludziom życie i na pewno nie jest to ani fajne, ani piękne, ani trendsetterskie, jak to może wydawać potencjalnemu młodemu odbiorcy podczas oglądania.
sztuczny, nieprawdziwy lans i bauns, niby normalka w dzisiejszym świecie, ale kurwa po co?